czerwca 15, 2020

Pandemia - Jana Wagner

Tytuł: Pandemia
Autor: Jana Wagner
Wydawnictwo: Zysk i Ska

Ostatnimi czasy, głównie za sprawą teraźniejszych wydarzeń tematyka postapokaliptyczna mocno siedzi mi w głowie. Postapo - to zdecydowanie jeden z moich ulubionych gatunków w każdym obszarze popkulturowym. Gry, filmy, książki, pochłaniam wszystko.
Wydawnictwo Zysk i Ska wznowiło ostatnimi czasy wydaną w 2015 roku książkę Jany Wagner Pandemia, która tematycznie, jak sam tytuł wskazuje, jest bardzo aktualna. Czy historia wniosła coś nowego tematyki z dziesiątkującymi ludzkość chorobami? Zapraszam do recenzji.

O książce:
Zmasowany wybuch pandemii nieznanej choroby nie pozostawił ludzkości żadnej nadziei – nie ma na nią szczepionki ani skutecznych lekarstw. Społeczeństwa rozpadają się w chaosie i anarchii, odcięte od prądu i wody. W tych mrocznych czasach każdy może liczyć tylko na siebie.
W konającym mieście resztka ocalałych wegetuje w strachu przed zarazą i jej nosicielami. Anna z rodziną i przyjaciółmi wie, że aby przetrwać, trzeba przejąć inicjatywę. Ucieczka w odległe miejsce z dostępem do świeżej wody i żywności, byle jak najdalej od epicentrum choroby, wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Wybór pada na małą chatkę na wysepce jeziora Wong w Karelii przy granicy z Finlandią. W drodze Anna musi chronić swego syna i uporać się z lękiem przed zarażeniem wirusem.

"Po dwóch kilometrach przed nami pojawił się most, za którym kończyło się miasto. Zniknęli żołnierze w maskach, opancerzone pojazdy oraz białe plakaty z czarnymi literami i wykrzyknikami. Zaraz za mostem sterczał ostatni plakat, najbardziej lakoniczny, z jednym jedynym słowem. Napisano na nim: POWODZENIA!" (str. 112)

Moje zdanie:
Pandemia to połączenie powieści drogi i postapokalipsy w rosyjskim wydaniu. Schemat dość znany: śmiertelny wirus, szybko postępujące zarażenie, panika, chaos i walka o przetrwanie. Jest też grupa zwykłych ludzi, którzy pakują cały swój dobytek w kilka samochodów i próbując uciec od zagrożenia, wyruszają w podróż, by schować się w dalekiej chatce przy granicy z Finlandią.
Chociaż początek historii zapowiada dobrą powieść, to jednak w połowie zdajemy sobie sprawę z jej wtórności. Niestety autorka nie zaskoczy niczym nowym. Wszystko w mniejszym lub większym stopniu już kiedyś było – czy to u Kinga  czy to u Cormaca McCarthy’ego. Wiadomo, że powieści drogi mają swój wzorzec, jednak dobrze by twórcy dodali coś od siebie. Ciągła ucieczka i brak dynamiki była w pewnym momencie bardzo nużąca. Rozumiem zamierzenie i stworzony świat, jednak wszystko to można było zmodyfikować i dodać więcej emocji. W efekcie, chociaż czyta się szybko i dobrze, to jednak jest pewien niedosyt.
Plus za brak kiczu, realność i brak dziur logicznych. Zdarzenia występujące po sobie, chociaż dość monotonne, mają sens.
Jana Wagner stworzyła powieść z bardzo dobrze rozwiniętą warstwą psychologiczną. To taka trochę obyczajówka, tylko w ekstremalnych okolicznościach. Bohaterowie zachowują się bardzo autentycznie, biorąc pod uwagę warunki w jakich przyszło im żyć. W historii tej nie są ważne szczegóły dotyczące wirusa, ale relacje pomiędzy bohaterami i natura ludzka. Zauważymy z przerażeniem, jak szybko rodzi się nieufność, nawet tam, gdzie nie jest konieczna. Wszystko widzimy z perspektywy głównej bohaterki oraz jej towarzyszy. I to wystarczy.
Finał powieści niestety rozczarowujący. Chociaż lubię otwarte zakończenia, to tutaj miałam wrażenie, że ktoś dał mi po prostu niedokończoną historię.

Ocena: 6/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i Ska


6 komentarzy:

  1. W obliczu sytuacji, w której się znajdujemy, wolałabym raczej nie czytać teraz takich książek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybacz ale już trochę mam dość tych tematów ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię postapokaliptyczne klimaty, więc planuję przeczytać tę książkę. Zobaczymy, jakie wrażenie wywrze na mnie. Swoją drogą, bardziej mi się podoba okładka poprzedniego wydania (taka typowo postapokalityczna), acz ta najnowsza z maseczką jest bardziej na czasie (wiadomo dlaczego).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja po postapo raczej nie sięgam, bo zwykle ma dużo wspólnego z fantastyką, której nie trawię. :) Na tę książkę może i bym się zdecydowała, ale na pewno nie w obecnych realiach. Na samo słowo "pandemia" robi mi się już niedobrze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubie postapo, być może zajrzę do tej książki

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 RECENZOWNIA KSIĄŻKOWA , Blogger